39 I Pewnego
najbardziej aktualny wpis:
Nie udało mu się jednakże też i to. Do jednego z nich podszedł Żyd Rubin z Kanady i coś mu szeptał. Słabsi nie mieli szansy na dolewkę cieczy z pokrzywy. Inni ludzie siedzieli w cieniu, mając przed sobą, też odpoczywające, kobiece komando (oddział roboczy). Rozdział VI W pracy pomagał narratorowi Janek. W tym czasie Iwan bił i kopał Bekera (który zjadł, prócz obiadu, pozostawioną narratorowi przez Haneczkę kaszę). W drodze spotykał więźniów, pytających go: „Tadek, co słychać?”, na co odpowiadał, że „(…) Kijów zajęli”. W końcu bohaterowi udało się odejść, lecz w okamgnieniu dogonił go Rubin z ostrzeżeniem. Bohater zdjął czapkę i usłyszał, jak tamten bogaty Niemiec wydawał rozkaz dla „Andreja”, żeby zabił musztrowanych Żydów. Po powrocie do obozu miano złożyć odpowiedni meldunek komando. Poprosił on bohatera, żeby przed śmiercią dał mu się najeść (był ciągle głodny). ŚMIERĆ POWSTAŃCA Bohater pracował z Romkiem, dywersantem spod Radomia, „odrabiającego w obozach Niemcom to, co im w Polsce napsuł”, przy kopaniu rowów pod rury wodociągowe. Na konwersję z Romkiem chodził kraść buraki na pola rolników z Wirtembergii, którym zabrano pastwiska pod urządzenia polowych fabryk, „a żołnierze i majstrowie z Armii Pracy Todta grasują z upodobaniem po ogrodach i sadach (…)”.

Gdy przyszła jego kolej, ruszył kraść buraki. Choć dziennie dostawał jedynie litr zupy na wodzie i pajdkę chleba, bohater odmówił przyniesienia mu czerwonego warzywa. 1-wszy wszedł Wilk, o którym Romek w każdej chwili dużo opowiadał. Uciekli, kradnąc uprzednio wieniec kiełbasy. Mężczyzna cały czas prosił o kawałek warzywa. Dostał je, lecz w zamian musiał oddać im kawałek chleba zawiniętego i schowanego pod marynarką. Bohater doradził więźniowi, ażeby nie objadał się (zobaczył jego spuchnięte nogi i podejrzewał rychłą śmierć). Narrator przypomniał konającemu, że nie radził mu jeść buraka, był pewien, że nie przeżyje do wieczora. Pod murami leżało się dużo śmierdzących śmieci. Za nią z kolei biegła autostrada, po której chodzili zwykli Ci, jeździły samochody, było tam normalne życie. Z powodu upału śmierdziało tam potem niemytych ciał. W efekcie licznych „awansów” Stefan pełnił w końcu funkcję blokowego na najbogatszym oddziale (dla „uzdrowieńcow”), z którego zupa kotłami, a chleb dziesiątkami bochenków wędrowały na lager, gdzie wymieniano go na papierosy, mięso, owoce. Kolejnym przetrzymywanym w koszarach był Cygan (narrator opowiadania nieomalże go „zatłukł” podczas walki o lepsze miejsce w transporcie), od paru dni natomiast chory, gdyż najadł się surowego baraniego mięsa i nie chciał iść do lekarza. Narrator jednakże nie był zdecydowany, czy iść na nabożeństwo, czy do teatru.

Strony:
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38]
Kategorie
Recent Posts
Starsze, losowe materiały:
Ciekawochy
Wyszukaj